Warszawa subiektywnie
Zakładki:
Blogi
Nakarm głodne dziecko - wejdź na stronę www.Pajacyk.pl
Kategorie: Wszystkie | GTW(b) | moim okiem | moim zdaniem
RSS
czwartek, 28 lutego 2008
Ostatni seans w "Skarpie"

Grają "Obcy 5".

 

kino skarpa

 

kino skarpa

 

kino skarpa

 

Jedne symbole odchodzą, inne zostają...

kino skarpa

poniedziałek, 25 lutego 2008
"Generał Nil" na Brzeskiej

Wczoraj minęła 55. rocznica zamordowania przez komunistów gen. Emila Fieldorfa "Nila".

Wczoraj rozpoczęły się na Brzeskiej zdjęcia  do filmu Ryszarda Bugajskiego "Generał Nil".

generał nil brzeska

 

generał nil brzeska

 

generał nil brzeska

 

czwartek, 21 lutego 2008
Przybywa

I niech ktoś powie, że Warszawy nie da się kochać...

FOTOHOLIK

KUBUŚ WIRUS  

MIASTOWU  

MIĘDZY WARSZAWĄ A NIEBEM  

MLENKA

PSTRYKACZ  

SCHWEFEL

środa, 20 lutego 2008
Miejskie ha-dwa-o

fontanna u Fostera

fotobajmomisz

 

4. akcja GTW(b)

16:03, miszka44 , GTW(b)
Link Komentarze (9) »
wtorek, 19 lutego 2008
Fiat 500? Nie, dziękuję!
Podoba mi się nowe cinquecento. Sympatyczny, miejski samochodzik. Co prawda znaleziony w Internecie komentarz - cytuję: "Ale szajs !!!! W trumnie jest wiecej miejsca !!" - powinien dać do myślenia, ale człowiek leci na design, na zewnętrzną powłokę li tylko spoziera. Dlaczego zatem fajny produkt reklamowany jest w tak prymitywny i niesmaczny sposób? Agencja reklamowa (zdaje się, że Leo Burnett) nie popisała się. Spytacie co ma fiacik do Warszawy? Polecam 34. sekundę reklamy, którą również w telewizji możecie zobaczyć. Dla niecierpliwych: w promocji samochodu, czyli kawałaków blachy wyposażonych w silnik i wypuszczających spaliny, wykorzystano to zdjęcie:
 
sylwester kris braun prudential
 
Zdjęcie, przedstawiające Prudential, wykonał w czasie Powstania Warszawskiego Sylwester Braun ps. "Kris".
 
Jak rozumieć tłumaczenia pewnego idioty, mieniącego się rzecznikiem firmy Fiat Auto Poland (Bogusławie Cieślar! jest pan idiotą!), iż reklama ta, to nie reklama, ale "przesłanie społeczne, które ma pokazywać, że Fiat w minionych dziesięcioleciach był obecny w Polsce na dobre i na złe"? Jakim prawem tak wzniosłymi słowami można tłumaczyć zwykłą chęć zysku? Czy cierpienie i śmierć tysięcy ludzi oraz zagłada Miasta - wyrażona w tym zdjęciu - są dla firmy pana Cieślara warte tyle, co wzrost sprzedaży ich produktu? Czy może Fiat Auto Poland chce opowiedzieć o nieznanym fakcie pomocy faszystowskich Włoch dla Polski Podziemnej?
 
A jak wytłumaczyć użycie w reklamie osoby Janusza Korczaka?! Może dzieci z sierocińca na Umschlag Platz ktoś podwiózł fiatem... Absurd? Chyba mniejszy niż postępek Fiata.
 
Żałosne to i smutne.
poniedziałek, 18 lutego 2008
Gonić króliczka?
gonić króliczka?
czwartek, 14 lutego 2008
Idiotyzm niejedno ma imię
Czytam ja sobie dzisiejszą 'Stołeczną'. Wybiórczo i tendencyjnie.

Najpierw o stołecznych policjantach, którzy łamią kręgosłup niewinnemu człowiekowi, biorąc go za "groźnego mordercę". Wchodzą o świcie do prywatnego mieszkania, chcą aresztować uzbrojonych bandytów i nie robią wcześniejszego rozpoznania, kto jest w środku. Dziwne? Owszem, zwłaszcza jeśli pamięta się krwawą akcję w Magdalence sprzed kilku lat. Nauka poszła w las, a niewinny człowiek być może zostanie inwalidą. Jeśli po czymś takim przełożony policjantów nie poda się do dymisji, to publicznie przyzna, że jest tchórzem. Śmierdzącym tchórzem, jak mawialiśmy na podwórku.

Od jutra mają zacząć działać elektroniczne tablice informacyjne na przystankach tramwajowych w Jerozolimskich. Tak jakieś trzy miesiące po terminie. (Gdzież to słynne warszawskie tempo?) Rzecznik Tramwajów Warszawskich stwierdził, że podczas prób "cały system działał zadowalająco". Chciałbym prosić o doprecyzowanie: działał czy nie działał? Wyświetlał poprawne informacje (działał), czy też robił błędy (nie działał)? Jak jedno koło jest zepsute, to cały traktor jest...

A na koniec deser. Creme de la creme, czyli waadza nasza kochana. W ramach wprowadzania "pełnej jawności prac nad planem placu Defilad" opublikowano wizualizacje dwóch koncepcji zabudowy tego wygonu. Urbaniści i architekci zaangażowani w projekt są zaskoczeni i zbulwersowani propozycją, w której na rogu Świętokrzyskiej i Emilii Plater staje czwarty wieżowiec. Rzecznik Ratusza z rozbrajającą szczerością ogłasza, że to "autorska propozycja, która powstała na naradzie pani prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz ze współpracownikami". Wizjonerzy się znaleźli! Jak nie Stadion Narodowy na Służewcu albo w Łomiankach, to radosna zabawa klockami. W filmie "Filip z konopi" sprzątaczka też ustawiała budynki na makiecie wedle własnych, sprzątaczkowych reguł. Taka jej "autorska koncepcja".
 

W Warszawie bez zmian. Dzień, jak co dzień.
poniedziałek, 11 lutego 2008
Kim, do licha, był Wesół?!
wesoła rosoła
czwartek, 07 lutego 2008
Słowa, słowa, słowa

centrum warszawy

Nie pierwsza to i pewnie nie ostatnia debata o centrum Warszawy. I po raz setny popłyną opowieści o historii Miasta, w przeszłych dziejach dopatrywać się będzie przyczyn teraźniejszej zapaści. I po raz setny kolejny prezydent albo jego/jej wysłannik bajdurzyć będzie o niemożności, o Bierucie i darze Stalina, o tym, że już za chwileczkę, już za momencik pięknie będzie niesłychanie, tylko te, no, obiektywne jeszcze pokonamy...

 

P.S. Red.Bartoszewicz błysnąć przy tej okazji postanowił i swym przemyśleniom tytuł nadał wielce zabawny: "Centrum Warszawy jak czeska komedia". Dalejże jeździć po pepikach, co to Smoka Wawelskiego porządnego nie mają, a Jożina jeno z bażin eksportować mogą. Pisze więc red.Bartoszewicz słowa takie: "Marzymy o superprodukcji zrobionej z amerykańskim rozmachem na miarę XXI wieku. A wychodzi czeski film pt.: Jak nigdy nie zabudować otoczenia Pałacu Kultury"; "Gagi groteskowe, ciągłe i nagłe zwroty akcji. (...) Nikt nie wie, o co chodzi. Końca nie widać."; "(...) na razie czeski film nie ma zakończenia ani happy endu.".

Rozumiem, że red.B. tak wielce zajety jest obmyślaniem kolejnego bon-motu albo też wpisu do autorskiego (swego czasu solidnie przez redakcję reklamowanego) blogu, co to od ośmiu miesięcy twórcy własnego nie widział, że nie ma czasu w bliższą znajomość z kinematografią czeską wejść. Zdziwiłby się bowiem wielce, jak wspaniałe filmy powstają za naszą południową granicą. Filmy, w których dialogi nie są drętwe, bohaterowie papierowi, a uczucia jakie wywołują dalekie są od zażenowania. Zażenowania, które staje się udziałem widzów polskich komedii. I to raczej do nich należałoby przyrównać kompromitującą, tasiemcową farsę o zagospodarowaniu Centrum, jako też nieskładne wynurzenia niektórych publicystów.

wtorek, 05 lutego 2008
Brok

brok A.D. 2007

Brok A.D. 2007 | Klisza z Powstania

 

Dzisiaj o godz. 17.00 w Muzeum Powstania Warszawskiego odbędzie się promocja wyjątkowej książki. W jednym albumie zebrano chyba wszystkie (ok. 1000!) zdjęcia, jakie w czasie Powstania wykonał Eugeniusz Lokajski, ps. Brok. Sportowiec-olimpijczyk, fotografik, żołnierz.

poniedziałek, 04 lutego 2008
Wydechy

Wdechy rozdane. Nie mogę się powstrzymać od krótkiego komentarza.

Czytelnicy swoim wyborem pokazali, że doceniają ludzi, miejsca i działania, które coś istotnego wnoszą do krajobrazu Warszawy. Przemek Pasek swoją miłością do Wisły zaraził wielu ludzi, pokazał, że pasja i zaangażowanie więcej znaczą od urzędniczej powinności. A czym ważnym dla Miasta był spektakl Krzysztofa Warlikowskiego (przy całym szacunku dla reżyserkiego kunsztu)? W jaki sposób jego nazwisko kojarzyć się może z Warszawą? Chyba nawet Jożin z Bażin wzbudzić mógłby mniejsze wątpliwości.

Dotleniacz vs "Boniek" - to był zaiste trudny wybór. Tu jednak rację przyznaję redakcji "Stołka".

Ale wybór przez redakcję REDakcji na 'miejsce roku' to Monthy Python w czystej postaci. I jeszcze "charyzmatyczny" (sic!) Sławomir Sierakowski. Pewnie w przyszłym roku nagrodę otrzyma kuchnia redaktora naczelnego 'Stołecznej'.

piątek, 01 lutego 2008
Zmierzcha się
warsaw trade tower