Warszawa subiektywnie
Zakładki:
Blogi
Nakarm głodne dziecko - wejdź na stronę www.Pajacyk.pl
Kategorie: Wszystkie | GTW(b) | moim okiem | moim zdaniem
RSS
czwartek, 26 lutego 2009
Rano

inżynierska

 

piątek, 20 lutego 2009
Zmysłów szaleństwo

 

podkowiński szał

 

 

Władysław Podkowiński malował obraz w Warszawie, przez trzy miesiące na przełomie 1893-94,  w  swojej pracowni w pałacu Kossakowskich.

Dzieło zostało wystawione po raz pierwszy w warszawskiej Zachęcie 18 marca 1894. Wystawie towarzyszyła atmosfera sensacji i skandalu. W pierwszym dniu obraz obejrzało tysiąc widzów, a przez 36 dni trwania ekspozycji 12 tysięcy osób, co przyniosło kasie galerii prawie 350 rubli dochodu. imo powodzenia obraz nie mógł naleźć nabywcy: najwyższa oferta wynosiła 3 tysiące rubli, zaś artysta żądał 10 tysięcy.

Rankiem 24 kwietnia, tuż przed planowanym zakończeniem ekspozycji, dzieło zostało pocięte nożem przez autora. O powodach tej decyzji malarz wypowiadał się niejasno i mgliście. Według relacji Aleksandra Świętochowskiego artysta uznał, że dotrzymawszy obowiązku wobec publiczności w dniach, w którym obraz miał być zdjęty, zamiast po prostu go schować wolał skonstatować zawód doznany, zawód całkiem indywidualny. Wiktor Gomulicki zapisał jego zwierzenia, według których zniszczenie obrazu było chwilą piekielną: rozdzierane płótno kojarzyło mu się z krzykiem, a widok rusztowania z kośćmi. Żalił się też w słowach: ...zrobiłem ofiarę z rzeczy, która w danej chwili była mi najdroższa. I gdybym przynajmniej był pewien, że ofiara ma nie będzie daremna, że postępek zostanie zrozumiany i doceniony.

Do decyzji artysty mogły się przyczynić plotki krążące o rzekomo sportretowanej w obrazie kobiecie z towarzystwa, którą artysta miał darzyć nieodwzajemnionym uczuciem. Zniszczenie obrazu i przedwczesna śmierć Podkowińskiego podsyciły te spekulacje, dodając do legendy także samobójstwo. Przesłanką świadcząca za tą hipotezą są ślady cięć na płótnie wskazujące, że to postać kobiety była celem ataku. Obiektem uczuć artysty mogła być Ewa Kotarbińska, którą poznał podczas letniego pobytu w pałacu Wincentyny Karskiej w Chrzęsnem pod Warszawą[2][3]. Była ona brunetką, jednak Helena Kiniorska we wspomnieniach zapisanych na prośbę Wiesławy Wierzchowskiej zanotowała: Rodzina osoby, w której się nieszczęśliwie kochał, dopatrywała się podobieństwa jej z kobietą z Szału i w ostrych słowach potępienia zwróciła się do Podkowińskiego. Ten, nie znosząc nagany i pełen, jak zawsze, dumy... obraz zniszczył.

Odrestaurowany po śmierci Podkowińskiego obraz nabył w 1901 Feliks Jasieński za kwotę 1000 rb, a w 1904 przekazał je Muzeum Narodowemu w Krakowie. [źródło]

 

Zmysły, czyli 16. akcja GTWB

 

15:06, miszka44 , GTW(b)
Link Komentarze (12) »
wtorek, 17 lutego 2009
Zasypało

zamek

 

zamek św.anna

 

poniedziałek, 16 lutego 2009
Plac Wilsona nie dla banków

Trzymam kciuki. Na pohybel bankom :-)

PLAC WILSONA

 

Na praskim bruku

na praskim bruku

 

czwartek, 12 lutego 2009
I moje potrzeby

moje miasto moje życie

 

środa, 04 lutego 2009
Dźwig

winda

 

Ktoś zna jakąś bajke o windzie?

 

wtorek, 03 lutego 2009
Dźwigi

dźwigi

 

A znacie bajkę o dźwigu?

 

poniedziałek, 02 lutego 2009
Dzień świ...

inżynierska 3

 

Świstak Phil z Punxsutawney (ten od Billa Murraya) zobaczył dzisiaj swój cień. Ponoć 6 tygodni zimy murowane. Oby tylko w Pensylwanii.

Dzień świstaka, dzień świra - różnica niewielka. Przeżywam co rano oba.