Warszawa subiektywnie
Zakładki:
Blogi
Nakarm głodne dziecko - wejdź na stronę www.Pajacyk.pl
Kategorie: Wszystkie | GTW(b) | moim okiem | moim zdaniem
RSS
piątek, 30 marca 2007
Atakujące kurczaki
czwartek, 22 marca 2007
Szacunek!
STYL WARSZAWSKICH ULIC
poniedziałek, 19 marca 2007
FOPA to nie faux pas
W minioną środę zainaugurowało działalność Forum Obywatelskie Piękna Architektura dla Warszawy (FOPA). Pierwsze spotkanie zatytułowane było “Chore serce Warszawy. Co dalej z zachodnią ścianą ul. Marszałkowskiej?” Co dwa miesiące mają się odbywać kolejne, poświęcone historii, obecnych funkcjach i planach rozwojowych ważnych punktów stolicy.

FOPA - deklaracja programowa

Szanowni Państwo – Mieszkańcy Stolicy!
Nasze miasto łaknie jak świeżego powietrza pięknej architektury.
Po okresie sztywnych, stalinowskich dogmatów, po latach socjalistycznej „małej stabilizacji” i tandetnego wykonawstwa nastał długo wyczekiwany czas wolności. Wszyscy wierzyli: przyjdzie naprawdę „nowe”. Śmiałe, nowoczesne wizje skrzyżują się z mądrą polityką zagospodarowania przestrzennego, tworząc w Stolicy piękną, a jednocześnie przyjazną dla mieszkańców tkankę nowej architektury.
Ostatnie kilkanaście lat nie potwierdziły tych nadziei. Wkroczyła „dzika”, chaotyczna rozbudowa, którą rządzi krótkowzroczny fetysz rynku, a nie perspektywiczne, przemyślane plany. Warszawa zatraca swoje własne, historycznie ukształtowane oblicze, zaczyna przypominać jedno z amorficznych tworów miejskich, jakich wiele na mapie świata od Hong Kongu po Buenos Aires. Bardzo opornie postępuje procedura umiejętnego łączenia warstwy zabytkowej, tak dramatycznie uszczuplonej w naszym mieście, z wymogami współczesności i przyszłości. Żywiołowość procesu urbanizacyjnego przy braku należytej kontroli ze strony władz Stolicy i właściwego zaangażowania środowiska architektów grozi Warszawie negatywnymi, nieodwracalnymi konsekwencjami.
Dlatego nadeszła pora, aby do batalii o przyszłość warszawskiej architektury włączyli się sami mieszkańcy, którym przecież nie może być obojętne, w jakim mieście żyją oni, będą żyć ich dzieci i wnuki. Chcemy zachęcić Warszawiaków – tych starszej daty i tych młodszych – do udziału w dyskursie, do którego zaprosimy również przedstawicieli władz miejskich, architektów, planistów, a także historyków i prawników. Liczymy, że podczas konferencji w Domu Spotkań z Historią, organizowanych co dwa miesiące, będzie dochodzić do poważnej, spokojnej i rzeczowej debaty o przyszłości Stolicy, o rozwiązaniach proponowanych w skali całego organizmu miejskiego i dla poszczególnych dzielnic.
Niech głos fachowców i miłośników naszego miasta zaowocuje PIĘKNĄ ARCHITEKTURĄ DLA WARSZAWY! To zależy również od nas.



Debaty FOPA odbywać się będą w Domu Spotkań z Historią, stającym się coraz ważniejszym punktem na warszawskiej mapie miejsc, w których toczone są dysputy o przeszłości, teraźniejszości i przyszłości Miasta. W czwartek, 22 marca, o godzinie 18.00 warto się tam wybrać na spotkanie z książką „W połowie drogi. Warszawa między Paryżem a Kijowem”. Jest to porównanie Warszawy lat 40. i 50. z innymi miastami europejskimi. Autorzy z Niemiec, Ukrainy i Polski przedstawiają m.in. życie mieszkanek Warszawy i Drezna, zmiany nazw ulic po wojnie, kina w Warszawie i Kijowie, życie robotników Warszawy i Paryża.
niedziela, 18 marca 2007
Nowości w zakładkach
TABLICZKI i PRAWA WARSZAWA.

Jeśli znacie warszawskie blogi, które pominąłem na swojej liście - przysyłajcie je.
piątek, 16 marca 2007
Ikarus total
czwartek, 15 marca 2007
środa, 14 marca 2007
Monty Python po warszawsku
Lektura warszawskich gazet jest nieustająco źródłem świetnej zabawy. Weźmy choćby dzisiejsze 'Życie Warszawy'. Okazuje się, że przy remoncie Krakowskiego Przedmieścia zapomniano o niepełnosprawnych - przy przejściu między Uniwerkiem i ASP nie będzie świateł. Bo kierowcy będą wolno jeździć i nic nikomu się nie stanie - twierdzi wiceprezydent (sic!) Warszawy Jacek Wojciechowski. Projektu zmienić już się nie da, ale od czego mamy łebskich radnych. Myśleli i wymyślili: zatrudni sie bezrobotnych, przebierze w stroje z epoki Canaletta i będą za jednym zamachem opiekunami dla niepełnosprawnych i atrakcją turystyczną. Możemy spróbować - zgodził się wiceprezydent. Łaskawca.

Dwie strony wcześniej też o remoncie, ale Pola Mokotowskiego. Asfalt w alejkach ma być zastąpiony... kostką granitową. Zdaniem Magdaleny Bieleckiej z Zarządu Oczyszczania Miasta, ma to zapewnić komfort rowerzystom i rolkarzom. Aktywność fizyczna jest, jak widać, obca pani Magdalenie. Polecam przynajmniej gimnastyke umysłową. Nie boli.
Do pracy się spóźniłem

"W godzinach porannych na wysokości 60 numeru al. Solidarności prywatny autobus zderzył się czołowo z samochodem osobowym. Nie ma ofiar śmiertelnych" - poinformowała Magdalena Wicha z Komendy Stołecznej Policji.
wtorek, 13 marca 2007
No właśnie!
wtorek, 06 marca 2007
Warszawo! Cóżem ci uczynił...

...że karzesz mnie dłutem Andrzeja Renesa?
poniedziałek, 05 marca 2007
Larum grają!

To pod oknem to dwa rzędy pustaków, byle jak pociągnięte tynkiem. Tak w minioną sobotę zdewastowana została fasada zabytkowej kamienicy przy Stalowej 10.

Godzinę później, po sąsiedzku - pod 12., plastikkommando dokonało kolejnego barbarzyństwa:



Dla Boga, pani Prezydent! Larum grają! wojna! Nieprzyjaciel w granicach! a ty się nie zrywasz! szabli nie chwytasz? na koń nie siadasz?
piątek, 02 marca 2007
Wypiękniała nam Warszawa


Wystarczyła odrobina słońca i od razu wróciła chęć do życia. A i Miasto jakieś ładniejsze - brud nie taki brudny, ludzie bardziej ludzcy, tramwaj punktualny. I akordeonista nie fałszował "Nad pięknym, modrym Dunajem", gdy przejeżdżaliśmy nad piękną, szaroburą Wisłą.
czwartek, 01 marca 2007
Przystanek Warszawa

Sam tytuł debaty jest w przypadku Warszawy wielce zasadny. „Słownik języka polskiego” podaje, wśród innych, także taką definicję słowa ‘przystanek’: chwilowa przerwa w wykonywaniu czegoś. No właśnie – przerwa. Między weekendami i świętami spędzanymi „w domu”. Między „już nie” tamtych wsi, miasteczek i miast, a „jeszcze nie” Warszawy. Mentalny rozkrok, na dłuższą metę równie niewygodny co ten fizyczny. Frustracja, niechęć, krytykowanie – to są konsekwencje niewrastania w Miasto, bronienia się przed nim.

Nie oburzam się na przyjezdnych, na to, że tutaj próbują ułożyć sobie życie. Zawsze Warszawa silna była dzięki świeżej krwi, dzięki ambitnym ludziom, którzy w stolicy znajdywali pracę, rodzinę, dom. Ale ci z ostatniej dekady są jakby inni – nie chcą Warszawy uznać za swoje miasto, nie chcą jej poznać, nie aspirują do bycia warszawianami. A przykład idzie z góry. Jeśli prezydenturę Warszawy traktuje się z premedytacją jak trampolinę do najwyższego urzędu, bez żenady porzucając stanowisko i narażając Miasto na tymczasowe ze swej istoty rządy komisaryczne, to czego można oczekiwać od zwykłych ludzi? Tymczasowość staje się w ten sposób tożsamością Warszawy. A tymczasowość zawsze prowadzi do bylejakości.

Blaszane budy w sercu Miasta – okupowanym przez handlarzy, zwących się kupcami – będące twórczym rozwinięciem „szczęk”. Wszechobecna kostka Bauma, której zalew w racjonalny sposób wytłumaczyć można tylko albo estetycznym debilizmem decydentów, albo ich skorumpowaniem (tertium non datur). Pobłażliwość dla wszelakich przejawów łamania prawa i lekceważenia dobra wspólnego – od psich gówien na chodnikach i trawnikach, przez parkingową wolną amerykankę, po reklamowy śmietnik w przestrzeni publicznej. I to wszystko z cichym lub jawnym przyzwoleniem władzy. Nie wierzę, po prostu nie wierzę, że są to problemy, z którymi nie można sobie poradzić. Bo jeśli się nie chce, albo nie umie – to rozumiem, takie wytłumaczenie przyjmuję. Każde inne jest kłamstwem.

Kocham Warszawę. Może jest mi łatwiej, bo Powstanie nie jest dla mnie częścią historii Polski, ale realną i ważną składową rodzinnej tradycji. Bo od dziecka znałem nazwy wszystkich pomników, uczony przez Mamę – warszawską przewodniczkę. Bo w niedzielę z Wizytek szliśmy na ciastka do Europejskiego, pierwszego sierpnia na Powązki, a po przedszkolu z Tatą po moją ukochaną pasztetową do ś.p. Supersamu.

Nie jestem wyjątkiem, znam wielu podobnie myślących, którzy też dostają dreszczy słysząc Fogga „i wierz mi Warszawo prócz piosnki i łzy…” i Niemenowskie „Mam tak samo jak ty…”. Wbrew narzekaniom na „brzydką i arogancką” stolicę, od pewnego czasu rozwija się moda na Warszawę. Fotoblogi, urban playground, kolejne kryminały, koszulki i kubki z Syreną, różowe jelonki – to wszystko inicjatywy ludzi, którym mimo wszystko się chce, którzy bez pomocy władzy robią rzeczy dobre, którzy czynem pokazują, że kochają to Miasto. I chyba dzięki którym ja je kocham. Mimo wszystko.

P.S. Rozwiązałem test pt. „Warszawiaku, co ty wiesz o Warszawie”. Na 30 zdobyłem 26 punktów. A właściwie 27, bo znajomość imienia kota jednego z mieszkańców Żoliborza nie mieści się w moim pojmowaniu ‘warszawskości’'.