Warszawa subiektywnie
Zakładki:
Blogi
Nakarm głodne dziecko - wejdź na stronę www.Pajacyk.pl
Kategorie: Wszystkie | GTW(b) | moim okiem | moim zdaniem
RSS
piątek, 22 lipca 2011
z mostu

wisła

poniedziałek, 18 lipca 2011
Leniwa niedziela

leniwa niedziela

wtorek, 12 lipca 2011
Jest czwarta nad ranem

jest czwarta nad ranem

poniedziałek, 11 lipca 2011
Nowa Praga

nowa praga

sobota, 09 lipca 2011
Kiepskie rady radnego

W wywiadzie dla „Stołecznej” Krystian Legierski powiedział: "Oczekuję kompromisu od właścicieli mieszkań w ścisłym centrum". Na czym zatem polega kompromis według radnego SLD? Na tym, że mieszkańcy, którym przeszkadza hałas wyprowadzą się i nie będą przeszkadzali w „normalnej” działalności klubów. Chętnie zrewanżuję się panu Legierskiemu równie „kompromisowym” rozwiązaniem: niech kluby zmienią profil na sklepy ekologiczne lub biblioteki publiczne albo wyniosą się w szczere pole, gdzie o poranku głos klubowiczów będzie mógł się nieść swobodnie... Ale na takie rozwiązanie na pewno nie zgodziliby się złaknieni nocnych szaleństw. Bo to właśnie miasta z całą swoją różnorodnością – z ulicami, placami, kamienicami, sklepami, galeriami, straganami bukinistów czy ulicznymi kwiaciarkami – tworzą klimat, ów genius loci, który sprawia, że w jednych miejscach chcemy przebywać, a od innych stronimy. Charakter miasta w nie mniejszym stopniu tworzą też jego mieszkańcy. Pozbycie się ich ze „stref bez ciszy nocnej” – bo do tego sprowadza się propozycja pana Legierskiego – doprowadziłoby do powstania martwych obszarów w atrakcyjnych miejscach Warszawy, czyli de facto stworzenia atrapy miasta. Jakie to przynosi efekty można zobaczyć np. w Pradze – ciemne okna w wielu kamienicach nad Wełtawą, opuszczonych przez swoich dotychczasowych mieszkańców, są przygnębiającym świadectwem, że wysoka pozycja w rankingu najbardziej rozrywkowych miast nie przekłada się na zadowolenie lokalnych społeczności.

Miasta dla ludzi – to hasło, które coraz mocniej przebija się do świadomości opinii publicznej i decydentów. Jak widać nie wszystkich. Są więc ludzie „nasi”, którzy mogą naruszać wolność ludzi „obcych”, którym arbitralnie odbieramy prawo do obrony ich wolności. Dziwię się, że to właśnie Krystian Legierski publicznie opowiada się za wykluczeniem i dyskryminacją.

Całkowicie myli się pan Legierski, przypisując klubom na Pradze umiejętność zgodnej koegzystencji z mieszkańcami. Jako sąsiad słynnego podwórka przy 11 Listopada 22 mogę go zapewnić, że stopień naszego zmęczenia i rozdrażnienia nie ustępuje temu znanemu z okolic Huśtawki czy pawilonów. Hałas wywołują nie tylko podchmieleni (czasem wręcz pijani) klubowicze, dla których całkowicie normalnym zachowaniem jest wydzieranie się pod oknami o północy albo 4 nad ranem. Nasze wielkie rozgoryczenie budzi to, że właściciele klubów złamali dane nam kiedyś słowo, że wynajmowana przez nich ochrona będzie pilnowała również porządku i spokoju na podwórku. Liczy się kasa, jaką każdego wieczoru zarabiają na alkoholu, zaś ewentualny mandat za zakłócanie spokoju można potraktować jako koszt prowadzenia działalności. A dobre samopoczucie sąsiadów? Kto by się tym przejmował. Lista grzechów właścicieli klubów jest dłuższa: notoryczne otwieranie drzwi, przez które ogłuszająca muzyka wydobywa się do białego rana; wystawianie głośników na zewnątrz i rozpoczynanie koncertów o godzinie... 22.00 – rzekomo za zgodą burmistrza Pragi Północ (sic!); puszczanie w klubie muzyki tak głośnej i pełnej basów, że drżą szyby; rozgrywanie po północy turniejów ping-ponga na podwórku.

Od radnego oczekiwałbym więcej zrozumienia, jak powinno funkcjonować miasto; pomysł tworzenia dzielnic-sypialni i wydzielonych sztucznie obszarów nieskrępowanej zabawy nie ma wiele wspólnego ze zrównoważonym rozwojem. Do którego z tych miejsc zaliczyć można ulice Stalową i 11 Listopada – czy tutaj się tylko śpi, czy tylko bawi? Nie, tutaj się normalnie żyje – chodzi do małego sklepiku po bułki i gazetę, spotyka na ulicy sąsiadów, pije kawę w bistro na rogu albo idzie do klubu pogadać ze znajomymi.

A jakie rozwiązanie mnie i moim sąsiadom proponuje Krystian Legierski? Wyprowadźcie się, bo macie pecha mieszkać obok „centrum rozrywki”. Wyprowadźcie się, żeby nie psuć samopoczucia bawiącym się do rana imprezowiczom. Wyprowadźcie się, bo miasto ma tętnić życiem przez całą dobę.

Za takie miasto dziękuję. Ale wyprowadzić się nie zamierzam. Bo taki „kompromis” byłby zwycięstwem arogancji i tupetu, które u niektórych zastąpiły uczucia empatii i zwykłej ludzkiej przyzwoitości.

 

piątek, 08 lipca 2011
Gazu!

vespa

czwartek, 07 lipca 2011
Rewers

piwna 9/11

środa, 06 lipca 2011
Praski alfabet

praski alfabet

 

praski alfabet

 

praski alfabet

 

U tapicera na Inżynierskiej róg Wileńskiej.

wtorek, 05 lipca 2011
Cienie

nowy świat

 

świętokrzyska

 

krakowskie przedmieście

piątek, 01 lipca 2011
Tłomackie 7

wielka synagoga

 

Miejsce po Wielkiej Synagodze. Żydowski Instytut Historyczny przegląda się w "błękitnym wieżowcu".